Wielkanoc – wyzwanie dla diety bezglutenowej

Kiedy podjęłam decyzję o rozpoczęciu diety bezglutenowej i paleo był styczeń…daleko do świąt. Z każdym dniem zbliżającym mnie do Wielkanocy zastanawiałam się jak one będą wyglądać. Wszyscy na dietach „normalnych” ja jedna na bezglucie i paleo.

OMG!!!

Codziennie borykam się z pytaniem: co zrobić do jedzenia aby było zgodne z moim jadłospisem jednocześnie,żeby zjadły to moje dzieci? Niestety najczęściej kończy się gotowaniem co najmniej dwóch różnych dań na każdy posiłek 🙁

Jeszcze nad tym popracuje, chcę przekonać moją rodzinę, że to co jem nie jest trujące, ba, nawet może być dobre i do tego jest jeszcze zdrowe!!! 🙂

Pierwsze co zrobiłam na początku marca to PLAN jedzeniowy na święta. Napisałam co musi być, a co mogę zmodyfikować, abym i ja mogłam zjeść. To pierwsze takie święta, więc jadłam tylko to co faktycznie mogłam (np jajka, kiełbasa czy mięsko) lub co zmodyfikowałam na bezglutenowe.

I powiem szczerze….udało się, taki mały sukces. Ze słodkości zrobiłam bezglutenową babkę cytrynową oraz sernik na spodzie bezglutenowym. A do jedzenia kupiłam tym razem pieczywo bezglutenowe, sama nie zdążyłam upiec, ale wszystko przede mną.

Nie odwiedzaliśmy tym razem nikogo, wszyscy przyszli do nas więc nie musiałam się wić przed nikim i tłumaczyć… „dlaczego nie możesz zjeść tego serniczka?”, „ale przecież w tej babce nie ma aż tyle glutenu!”. Aż tyle?? Co to znaczy? Albo jem albo nie, prawda?

I tak udało mi się przetrwać te święta, co nie znaczy,że….nie zjadłam za dużo… 🙂

Oj tam oj tam 🙂

Buziaki

Dodaj komentarz