Moja dieta, dlaczego bezglutenowa i paleo

Od ponad dwóch miesięcy jestem na dość restrykcyjnej diecie bezglutenowej i paleo.

Dlaczego?

Odpowiedź jest złożona.

Powody są takie:

  • chcę być zdrowa
  • chcę w końcu dobrze się czuć
  • chcę schudnąć (nie dlatego mam dietę bezglutenową)

Mam dwójkę cudownych dzieciaków, ale przez ciążę (bo się nie pilnowałam) przytyłam bardzo dużo (w każdej ok 20kg), oczywiście już wcześniej się zaniedbałam, ale ciąże spowodowały, że wyglądałam jak… „słoń”. Kiedy spojrzę na zdjęcia sprzed 7-8 lat….uhhh

Obiecałam sobie,że spróbuję zrzucić trochę kg…po pierwszej ciąży nawet mi się udało..niestety nadwyżka 20 kg to nie bułka z masłem do zrzucenia, więc dość szybko się zniechęciłam..potem druga ciąża… i pach..kolejne kg do przodu…

To jedna kwestia a co ze zdrowiem i samopoczuciem?

Otóż odkąd tylko pamiętam miałam problemy z brzuchem – jelitami. Czego bym nie zjadła biegunka, czego bym nie zjadła – skurcze bardzo bolesne. Po każdym posiłku wszyscy mieli samopoczucie ok tylko ja zawsze lądowałam w ubikacji 🙁

Moje problemy tak zaczęły się w liceum i od tego czasu było już tylko gorzej.

Nigdy nikt z lekarzy nie pochylił się nade mną co mi jest? A po ciążach było tylko gorzej.

Pewnego dnia trafiłam w końcu gastroenterologa, który bez większych badań i wywiadów stwierdził: zespół jelita nadwrażliwego, ale ponieważ szybko zniknął z placówki, w której się leczyłam…to moja diagnoza tak sobie pozostała..bez leków, bez wskazówek, bez niczego.

I jak pewnie domyślacie się…objawy również zostały, a ja walczyłam dalej.

O mojej chorobie mogłabym pisać i pewnie napiszę, ale osobny post, bo tutaj zanudziłabym..po kolejnych 2 latach trafiłam w końcu do gastroenterologa, który w końcu zrobił badania i szukamy nadal co mi jest? Powiedzmy,że mam zespół jelita drażliwego, ale diagnoza na tym się nie kończy. Objawy pojawiają się i znikają co jakiś czas.

Sporo leków się już przewinęło…

Przyszedł nowy rok…biegam, ćwiczę już ponad 2 lata…efekty…no nie takie jakbym chciała niestety.

 

Jakieś dwa lata temu robiłam testy na nietolerancję pokarmową Food Detective.

Z tych testów wyszło,że mam silną nietolerancję na gluten, ale o tym w innym poście. Wtedy, nie zdawałam sobie sprawy,że to może mieć taki wpływ na moje zdrowie i samopoczucie. Nie byłam gotowa wtedy na dietę bezglutenową, miałam za mało woli w sobie i szybko zarzuciłam to.

Mówi się 70% dieta, 30% ćwiczenia. hmmmmmm…

Zaczęłam myśleć, skoro same ćwiczenia nie dają takich efektów jakbym chciała, oznacza to,że jednak powinnam zrobić coś z dietą?! Do tego jeszcze objawy były na tyle dokuczliwe,że nawet po posiłku składającego się z kaszy jęczmiennej i warzyw gotowanych lądowałam w toalecie z ogromnymi bólami i skurczami jelit. Miałam dość wtedy…kolejne inne leki i nadal nic….

„Wertując” kolejne posty na facebooku trafiłam na Panią Dietetyk, która zapraszała wszystkie osoby z takimi problemami jak ja mam do projektu pod nazwą „Paleo dla jelit”. Projekt polega na tym,że wprowadzasz dietę paleo do swojego codziennego życia, na około 5-6 miesięcy (na początek) i obserwujesz swój organizm. Pierwszy krok jaki był do zrobienia to przejście na dietę bezglutenową.

I stąd właśnie dieta bezglutenowa i paleo.

Uczę się żyć wg wskazówek od dwóch miesięcy. Zawsze sądziłam,że jestem uzależniona od czekolady (to też), ale największe uzależnienie jest od….glutenu….pieczywa i makaronów.

Największą trudnością jest skomponować posiłki bez „bułeczki” lub „makaronu czy klusek”. Tak, to ten dodatek sprawia,że wydaje nam się, iż mamy „pełny” posiłek!

Druga trudność to zrobić panierkę do mięsa, ciasto czy babkę bez glutenu, bez śladowych ilości. I jeszcze,żeby wyszło i było smaczne!

To jest wielka sztuka! Inspiruje się przepisami osób, które też są na diecie bezglutenowej, ale to wszystko są inne smaki, tak trudno się do nich przyzwyczaić…

Jak mówi mój kolega (również na takiej diecie) : „To nie jest smak, za którymi zatęsknisz”.

Powiem Wam…tak On ma rację..nie zatęsknisz za tym smakiem…jeszcze nie.

Efekt? Odstawiłam wszystkie leki, które brałam…nie mam objawów, które dotąd uprzykrzały mi życie, chyba,że zjem coś „niedobrego” czego nie powinnam.

Schudłam już 4 kg, ćwiczę i biegam intensywnie, za 6 dni półmaraton w Poznaniu.

To co dla mnie jest niesamowite: czuję się dobrze, nie boli mnie brzuch, nie mam strasznych skurczy i biegunek. Nie jestem wzdęta (potrafiłam wyglądać jak kobieta w 4 miesiącu ciąży, naprawdę!) i nie mam obolałego brzucha.  Niestety muszę się bardzo pilnować, bo wszędzie czai się gluten 😉 najgorzej jest jak wychodzisz do rodziny lub znajomych na obiad czy kolację..w restauracji jest łatwiej, bo możesz wybrać np sałatkę, choć i tak trzeba uważać na dodatki.

Po dwóch miesiącach widzę efekty, nie tylko schudłam, ale przede wszystkim dobrze się czuję! Prowadzę dzienniczek żywieniowy, w którym zapisuje wszystko co jem oraz odnotowuje swoje samopoczucie. Robię to rzetelnie,bo przecież robię to dla siebie, więc nie ma co oszukiwać. Czytam etykiety, robię ile się da w domu sama, przygotowuje np mąkę kokosową, mleko kokosowe, uczę się nowych produktów np mąka gryczana i nowych smaków np pizza na spodzie bezglutenowym.

Dla osoby, która była całe życie na diecie z glutenem to najgorszy rodzaj odwyku..a dodatkowo nie gustuje w zieleninie…Ale walczę…nie poddaje się..i zdaję sobie sprawę z tego,że mogę już nigdy nie wrócić do mojej bułeczki czy makaronu glutenowego, ale zdrowie jest dla mnie ważniejsze…

 

2 comments

  1. Łukasz says:

    Trzymaj sie, bedzie dobrze. Ja na paleo 4 miesiące i czuje sie lepiej, tradzik ustąpił, gluten to zło choć jakoś na niego chyba bardzo wrażliwy nie jestem. Paleo to po prostu wyłączenie kilku rzeczy których człowiek nigdy nie jadł i baczne wybieranie jakości i pochodzenia produktów. Zdrówka 😉

Dodaj komentarz