Otarcia w czasie biegu

Uwielbiam biegać wiosną, gdy nie ma upału, ale świeci słoneczko, wiatr lekko powiewa, nie ma ukropu. Zrzucamy „grube” ubrania biegowe i wskakujemy w koszulki z krótkim rękawem i przewiewne spodenki. Wszystko fajnie…ale nagle pojawia się problem….

Otarcia….

Odkąd tylko pamiętam jak przychodziło ciepło na wiosnę podczas biegu uda ocierały się o siebie i powstawały rany. Ogromny piekący ból nie pozwalał na dłuższy, efektywny trening i dodatkowo eliminował mnie z kolejnych treningów przez 2-3 dni.

Ponieważ nie lubię biegania w upałach, a na wstawanie o 5 rano nigdy nie miałam ochoty to w czasie letnim najczęściej odpuszczałam treningi biegowe i wracałam do nich na jesień. A w tym czasie wykonywałam inne ćwiczenia aerobowe, przy których nie było żadnego problemu.

W tym roku po pierwszym biegu, w którym otarłam sobie wewnętrzną część ud powiedziałam dość. Koleżanka przywiozła mi na trening nawet lanolinę i mimo tłustej konsystencji powstały bolące otarcia. Próbowałam smarować różnymi preparatami przed biegiem, ale niestety nigdy nie dawało to zadowalających efektów.

Tuż przed półmaratonem w Tarnowie Podgórnym, kupiłam sobie spodenki sięgające swoją długością do kolan. No cóż, odłożyłam „swój wygląd” w nich na bok, bo ważne było dla mnie, aby w miarę komfortowo dobiec do mety i nie martwić się o te otarcia.

DSC_0402

Udało się! Komfortowo, bez otarć i bólu. Mimo,że było mi w upale w nich „gorąco” i „sztywno” to cieszę się,że je kupiłam.

Czasem trzeba spróbować różnych metod, przejść przez „katusze”, by móc wybrać dla siebie najwłaściwsze rozwiązanie. Jednym wystarczą tylko kremy natłuszczające, innym tłuste mazidła z apteki, a jeszcze inni muszą kupić po prostu dłuższe spodenki 😉

Buziaki :**

Dodaj komentarz