Odliczanie do końca roku..czas zacząć

2 grudnia…nie ubłagalnie kończy się ten rok..na podsumowania przyjdzie czas…a póki co…wyzwania grudniowe 😉

Koniec grudnia to dobry czas,żeby jeszcze zawalczyć o wymarzoną figurę na sylwestra….tak przynajmniej twierdzą Ci, którzy tworzą niezliczoną ilość wydarzeń na końcówkę roku. A ja patrzę na siebie i na swój brzuch i tak się zastanawiam….kurde miał być płaski z zaznaczonymi mięśniami i co? I dupa nic…wygląda jak wyglądał…

Koniec grudnia to też ten moment, kiedy podejmujemy jeszcze inne wyzwania typu „nie jem słodyczy do Wigilii” i super! Ja też je podjęłam,bo ostatnio niestety moja silna wola poległa..najzwyczajniej w sieci dałam się złapać i zaczęłam podjadać. Biegam, ćwiczę to co mi jeden batonik, dwa paski czekolady, jutro albo wybiegam, albo spalę…ot tyle..

Nie jestem tą samą silną osobą z początku roku, kiedy trzymałam się wyznaczonej diety i schudłam 7 kg. Jesień przyniosła lenistwo i brak wiary w to,że to co robiłam do tej pory ma sens..że mogę mieć brzuch bez fałdy, płaski a nie wydęty, ale z miesiąc na miesiąc patrzę w lustro, robię zdjęcia i nie wiele tutaj się zmienia….a przygnębienie i zniechęcenie narasta…I mogę tu bez bicia się przyznać – TAK JESTEM SŁABA – ale to nie oznacza,że nie podejmę walki..o nie aż tak łatwo się nie poddam.


30 listopada wieczorem usiadłam z dziećmi i mężem do stołu. Zjedliśmy kolację. Popijając herbatę zapytałam: „A co powiecie na jakieś postanowienie adwentowe?” (syn świeżo po Komunii, trzeba dawać przykład). Popatrzyli na mnie jak na „dziwną” i cisza..

Ok,pomyślałam, w takim razie ja pierwsza się zgłoszę. Do Wigilii nie jem słodyczy, a Wy?

Mój mąż szybko podchwycił i postanowienie szybko przyszło mu do głowy, ale musielibyście widzieć wijące się i nie chcące odpowiedzieć moje dzieci.. to był dopiero ubaw. No i tak po męczarniach zadanych przez Mamę 😉 dzieci przyłączyły się do mojego postanowienia.

Wierzę,że wszyscy damy radę, ja na pewno, mój mąż być może, ale najbardziej trzymam kciuki jednak za dzieci. Robię to wszystko przede wszystkim dla naszego zdrowia, nie chcę, aby moje dzieci były tak uzależnione jak ja od słodkości i nie musiały się zmagać z chorobami takimi jak np. ZJD. Jeśli jestem w stanie w tej chwili na to jakoś wpłynąć to zrobię tyle ile mogę. Reszta, później, będzie od nich zależała.


Odliczamy dni do końca roku, moje dzieci do Wigilii ( z wiadomych powodów ), a potem przywitamy Nowy Rok. Sylwester z niepłaskim brzuchem, ale o 7 kg lżejsza i z nowymi celami to na pewno, ale nie będę robić postanowień noworocznych, bo mój plan już się zrodził. Tylko muszę go wprowadzić w życie. Ot ..tylko wprowadzić…

 

Dodaj komentarz