Zmiana diety w toku

Dieta mamy pracującej to spore wyzwanie! I nie chodzi o samo wymyślanie posiłków, a raczej o ich przygotowywanie.

Myślałam,że jak pójdę do pracy to utrzymam spokojnie moją dietę. Jak mocno się pomyliłam…wiem tylko ja.

Największe wyzwanie to nie tyle utrzymanie „reżimu” w czasie diety – co przygotowywanie poszczególnych posiłków. Do pracy potrzebuje dwa śniadania i obiad. Ponieważ „stołówka” na miejscu podawała jedzenie, które mi szkodziło, wiedziałam,że mam tylko dwa rozwiązania: zacząć sama gotować albo zorganizować sobie catering. Jedno jest bardzo czasochłonne (praca do 17, treningi i opieka nad 2 dzieci + dodatkowe ich zajęcia – podziwiam wszystkie mamy) a drugie..no cóż…drogie. Catering z pewnością jest najprostszym rozwiązaniem, niestety przy posiadaniu rodziny jest mało ekonomiczne.

Oczywiście jest Pan, który przywozi jedzenie do mojego biura, ale nie do końca wiedziałam co się w nim znajduje. I tu zaczęło się robić nieprzyjemnie.

Pierwsze śniadanie to już standardowo koktajl, bo mogę go wypić w samochodzie w czasie drogi do pracy lub zaraz po przyjeździe do biura. Codziennie wieczorem przygotowuje sobie ulubiony smak i chowam do lodówki. Dla mnie to rozwiązanie jest idealne, a do tego sycące przez kolejne 2-3 godziny, czyli do śniadania drugiego.

I tu zaczęły się schody…standardowo Pan Kanapka ma…kanapki lub bułki. A ja muszę ograniczać gluten…samymi koktajlami człowiek nie może żyć tymbardziej gdy trenuje….i tu z pomocą przyszedł inny Pan, który przywozi jedzenie bardzo skrupulatnie opisane 🙂 i nie są to tylko bułki.

Drugie śniadanie to najczęściej sałatka, czasem skuszę się na naleśniki lub w ostateczności bułkę z nasionami.

Obiad to zupa+ mięsko z warzywami, samo mięsko z warzywami lub przed treningiem mięsko, warzywa i ryż/kasza.

Zorganizowałam się, w końcu! I wszystko byłoby fajnie gdyby nie fakt, że efekty nadal nie przyszły.

Cóż muszę pomyśleć co robię źle i zapewne lekko zmienić dietę…

Poszukuję pomysłów na śniadanie białkowo-tłuszczowe, które można zabrać do pracy i zjeść na zimno, a węglowodany chcę przerzucić okołotreningowo. Czy to dobra droga? Zobaczymy za kilka tygodni. Ale jeszcze chcę powalczyć..jeszcze mam szansę jakoś wyglądać w tym…. „bikini” 😉

#mojawalka

Dodaj komentarz